Ładowanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

Biuletyn Informacyjny Studium: Białoruś

3 lipca @ 08:00 - 30 września @ 17:00

Zapraszamy co śledzenia najnowszych informacji z Białorusi. Redaktorzy Biuletynu Informacyjnego Studium codziennie, aż do dnia wyborów prezydenckich (9 sierpnia 2020) przygotowywać będą przegląd najważniejszych wydarzeń związanych z Białorusią.


 

03.08.2020

Kommiersant: Łukaszenka jest dla Kremla  gorszy niż najbardziej prozachodni przywódca opozycji

Alaksandr Łukaszenka przemówi do Białorusinów we wtorek, 4 sierpnia. Prezydenckiego orędzia spodziewano się w poniedziałek, ale wydarzenie zostało przełożone o jeden dzień. Mińsk wyjaśnia tę decyzję  względami technicznymi. Wszystko to dzieje się na tle wielotysięcznych wieców białoruskiej opozycji – pisze Dmitrij Drize, komentator polityczny rosyjskiego  dziennika „Kommiersant”. Jego zdaniem sytuacja na Białorusi zdecydowanie się pogarsza.

„Sytuacja na Białorusi stopniowo staje się nieprzewidywalna. Im bliżej wyborów, tym większe prawdopodobieństwo nowych przykrych niespodzianek. Nie możemy wykluczyć ujawnienia kolejnych  spisków czy  terrorystów” — pisze komentator.

Dodaje, że krążą plotki o pogarszającym się stanie zdrowia Łukaszenki: „Podobno niedawno przeszedł atak serca. Na historycznym posiedzeniu Białoruskiej Rady Bezpieczeństwa, po zatrzymaniu  rzekomych rosyjskich najemników, pojawił się z bandażem na nadgarstku”. Później przełożono jego wystąpienia do narodu i parlamentu. Co prawda  tylko o jeden dzień.

„Pojawienie się różnych, czasem zupełnie niewiarygodnych wersji, potwierdza pogarszanie się sytuacji” — twierdzi Drize.

„Wygląda na to, że nie jesteśmy już sojusznikami. Kremlowi coraz trudniej poradzić sobie z Łukaszenką. Wcześniej również nie było to łatwe, ale teraz trudno sobie wyobrazić budowę dalszych relacji. Wniosek nasuwa się sam: Łukaszenka jest obecnie dla Rosji znacznie gorszy  niż  najbardziej prozachodni przywódca opozycji. W ciągu ostatniego roku Moskwa próbowała go zdyscyplinować. Skończyło się na tym, że po prostu wziął i ogłosił Rosję swoim głównym wrogiem. I próbuje stać się głównym zwolennikiem Zachodu, obrońcą  przed roszczeniami dawnego imperium.

Tymczasem kandydatka opozycji Światłana Cichanoǔska gromadzi na swoich wiecach wielotysięczne tłumy. Według różnych źródeł w miniony czwartek w Mińsku zebrało się ok 60 tysięcy osób. Poza stolicą w spotkaniach z Ciechanouską bierze udział  znaczna liczba Białorusinów, mimo nagłych napraw ulic i innych przeszkód technicznych. Problem Łukaszenki polega na tym, że z oczywistych powodów nie może odejść. Dlatego to, co się teraz dzieje, to dopiero początek. Kulminacja jeszcze  przed nami” — konkluduje Drize.

Źródło: Nasza Niwa, Biełta, BiełaPAN, Salidarnaść, Biełaruski Partyzan

Opracowanie BIS — Biuletyn Informacyjny Studium

*

31.07.2020

Wagnerowcy” na Białorusi: kto przygotował  ten scenariusz — Moskwa czy Mińsk?

Wieczorem 29 lipca białoruska państwowa agencja „BiełTA” poinformowała, że służby specjalne kraju zatrzymały 32 zagranicznych najemników w sanatorium pod Mińskiem, a inny członek tej grupy został aresztowany na południu Białorusi. Później wyjaśniono, że byli to Rosjanie, członkowie prywatnej armii „CzWK Wagner” znanej z udziału w konfliktach wojennych – przede wszystkim w Afryce.

Białoruskie władze oficjalnie ogłosiły, że zatrzymani szykowali się do zdestabilizowania  sytuacji w państwie przed wyborami prezydenckimi 9 sierpnia. Według Komitetu Śledczego Białorusi zatrzymani są podejrzani o planowanie zamieszek i mogą być związani z opozycyjnymi aktywistami Siarhiejem Cichanoǔskim oraz Mikołą Statkiewiczem. Jak dokładnie Rosjanie zamierzali zdestabilizować Białoruś, nie podano. Incydent wywołał  reakcję nie tylko Białorusi i Rosji, ale także Ukrainy.

Białoruś: to wszystko zmienia w stosunkach z Rosją

Białoruskie media zwracają  uwagę, że reakcja prezydenta Białorusi na zatrzymanie „wagnerowców” była nieoczekiwanie spokojna. „Jeśli są to obywatele Rosji, to należy natychmiast skontaktować się z odpowiednimi strukturami Federacji Rosyjskiej, aby wyjaśnili, co się dzieje” — stwierdził prezydent.

„Biorąc pod uwagę, że wcześniej  oficjalnie poinformowano o około 200 najemnikach, którzy przybyli na Białoruś w celu zdestabilizowania sytuacji  w kraju, tak spokojne zachowanie głowy państwa wydaje się trudne do wytłumaczenia” — pisze białoruska gazeta „Salidarnaść”. Zdaniem redakcji „byłoby logiczne, gdyby Łukaszenka rzucał piorunami,  aż do zerwania traktatu związkowego z Rosją, ale do niczego takiego nie doszło”.

„Incydent z zatrzymanymi najemnikami zmienia, jeżeli  nie wszystko, to bardzo wiele w stosunkach białorusko – rosyjskich ” — pisze białoruski politolog Andrei Yeliseyeǔ, i to  niezależnie od tego, czy byli oni wysłannikami Moskwy na Białoruś, czy po prostu stali się  ofiarami spektaklu białoruskich służb. „Jeśli naprawdę przygotowywali się do zdestabilizowania sytuacji na Białorusi, to Mińsk musi się bardzo postarać,  aby dostarczyć na to wiarygodnych dowodów ” — twierdzi analityk.

„W każdym razie w relacjach  między Mińskiem a Moskwą pojawia się bezprecedensowe napięcie. Stawka niesamowicie wzrosła” — pisze Yeliseyeǔ. Teraz, jego zdaniem, retoryka Łukaszenki stała się jeszcze bardziej radykalna: „Do społeczeństwa — nie odważcie się protestować i podważać legalności  wyborów, w przeciwnym razie zostanie użyta  siła; do Zachodu — przyjmijcie wszystko takim, jakie jest, bez względu na to, co się stanie, w przeciwnym razie będziecie mieli  wzmocnienie Rosji; i do Rosj — nie przesadzajcie z 31. mapą drogową integracji, w przeciwnym razie  przygotujcie się na mają grę  z Zachodem i  zmilitaryzowanie  reżimu politycznego”.

 

Rosja: „wagnerowcy” jechali tranzytem

Oficjalna reakcja Kremla też była  oszczędna: zatrzymani pod Mińskiem obywatele Rosji udawali się do Stambułu i spóźnili  na samolot, a insynuacje, że Rosjanie próbowali ingerować w sprawy wewnętrzne Białorusi są bezpodstawne — oznajmił 30 lipca ambasador Rosji na Białorusi Dmitrij Miezencew.

Tymczasem rosyjscy politolodzy, zarówno bliscy Kremlowi, jak i opozycyjni wobec niego, promują wersję, że „wagnerowcy” udawali się  przez Białoruś na miejsce swojej afrykańskiej misji.

— Od sześciu miesięcy „wagnerowcy” po prostu używają białoruskich lotnisk jako  tranzytowych portów lotniczych, udając się do Syrii, Libii i krajów afrykańskich. Przecież z powodu pandemii rosyjskie lotniska zostały zamknięte, a białoruskie są otwarte. Robią to wszystko w pełnej zgodzie z KGB i Ministerstwem Obrony Białorusi — twierdził związany z Kremlem politolog Siergiej Markow.

— Tranzyt  Rosjan z „CzWK Wagner” przez Mińsk nie jest nowością, trwa od dawna, to zwyczajna praktyka – twierdził z kolei opozycyjny wobec Kremla rosyjski politolog Gleb Pawłowskij. — Myślę, że Mińsk praktycznie nie bierze w tym udziału, ale w drodze porozumienia przymyka na to oko. I w tym przypadku Łukaszenko pokazał się jako utalentowany uczeń innego reżysera — Moskwa sprawnie organizuje  swoje  spektakle za pomocą „CzWK Wagner” — Łukaszenka wykorzystał jeden z elementów tego przedstawienia, by podłożyć  własny scenariusz. Jest mało prawdopodobne, aby była to realna próba mieszania  w Mińsku przez Moskwę. Takich sił nie wystarczy. Tych 30, czy nawet 200 osób, wygląda jak anegdota o Stirlitzu, za którym ciągnie się spadochron.

 

Ukraina: żadna rosyjska wersja nie jest wiarygodna, to próba destabilizacji Białorusi

W czwartek w sprawie „wagnerowców” głos zabrała także Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). „Wszystkie zatrzymane na Białorusi osoby podejrzewane o to, że są rosyjskimi najemnikami, muszą stanąć przed sądem na Ukrainie” — stwierdził przedstawiciel  ukraińskich służb, dodając, że Kijów będzie żądać ekstradycji zatrzymanych na Białorusi „wagnerowców” w związku z ich zbrodniami na okupowanych przez prorosyjskich separatystów terenach Donbasu.

Z kolei ukraiński portal „InformNapalm” opublikował swoją wersję historii, prostując twierdzenia rosyjskich politologów: zdaniem portalu, przyjazd nawet niewielkiej grupy „wagnerowców” na Białoruś przypomina ukraińską sytuację z końca lutego 2014 r.: wówczas Rosjanie w małych grupach wjeżdżali na Krym, podobnie meldując się w lokalnych hotelach.

Jak twierdzi „InformNapalm”, nie jest prawdą teza, że „wagnerowcy” spóźnili się na samolot  do Stambułu , „gdyż nigdy nie korzystali z regularnych lotów”. „Wszystkie loty były wykonywane przez 223. Oddział Lotniczy Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej lub za pomocą specjalnych czarterów bez przechodzenia przez kontrolę graniczną Federacji Rosyjskiej. Potwierdzają to ukraińskie służby specjalne” — twierdzi portal.

W materiałach SBU znalazły się również dowody na to, że to grupa „Wagnera” brała udział w stłumieniu demokratycznych protestów w Sudanie. Na liście SBU są nazwiska co najmniej dwóch „wagnerowców” zatrzymanych w Mińsku (Aleksiej Wołgin i Władimir Li), którzy byli w Sudanie podczas tłumienia protestów.

„Ukraińskie służby specjalne od 6 lat ściśle współpracują ze służbami wywiadowczymi państw członkowskich NATO. Jest oczywiste, że każdy kraj NATO, w tym Turcja, która szczególnie interesuje się rosyjskimi najemnikami Wagnera, wiedziała o takich osobach jak choćby Wołgin, którego dane są wprost wymienione na oficjalnej stronie SBU. Dlatego wersja, w której rosyjscy bojownicy mieli planować lot do Turcji, nie wytrzymuje krytyki” — czytamy.

„Białoruskie służby wywiadowcze, być może dzięki zachodnim kolegom, zatrzymały jedną z kilku grup pracujących dla rosyjskiego wywiadu wojskowego, która mogła sprowokować zamieszki  podczas przewidywanych wyborczych protestów, w tym użyć ognia snajperskiego przeciwko ludności cywilnej, jak na Ukrainie w lutym 2014 r.” — sugeruje  „InformNapalm”. — „Był to rosyjski plan destabilizacji sytuacji na Białorusi, tak aby dyktator Putin miał pretekst do  wprowadzenia  „misji pokojowej”, która oficjalnie przywracałaby porządek, a tak naprawdę  zaanektowała Białoruś” — czytamy na ukraińskim portalu.

Źródło: Nasza Niwa, Biełta, BiełaPAN, Salidarnaść, Biełaruski Partyzan

Opracowanie BIS — Biuletyn Informacyjny Studium

*

09.07.2020

Analiza: czy renegocjacja rosyjskiej pożyczki „nuklearnej”  poprawi sytuację białoruskiego dłużnika?

Białoruska gospodarka wchodzi w recesję, dlatego niezwykle ważne było, aby oficjalnemu Mińskowi udało się renegocjować spłatę rosyjskiej pożyczki na budowę białoruskiej elektrowni jądrowej w Ostrowcu (dalej – BiełAES). „Nuklearna” pożyczka znacznie  bowiem  zwiększy zadłużenie kraju w nadchodzących latach – twierdzi białoruski portal analityczny „Nasze mnienije”.

Jak pisze ekspertka, Tacciana Manionak „białoruskie obligacje wyemitowane w dniach 17–24 czerwca 2020 r., zawierają również harmonogram nadchodzących spłat  długu publicznego. Zgodnie z nim, w 2020 r. Białoruś powinna przeznaczyć 3,42 mld USD na płatności z tytułu wewnętrznego i zewnętrznego długu, 3,23 mld USD w 2021 r., 3,57 mld USD w 2022 r., 3,84 mld – w 2023 r., w 2024 r. – 3,06 miliarda dolarów, zaś w 2025 r. – 2,64 miliarda dolarów” – czytamy.

Zakłada się, że spłaty mogą spaść poniżej 3 miliardów dolarów rocznie dopiero po 2025 r. „Choć biorąc pod uwagę istniejące trendy w rozwoju białoruskiej gospodarki, wniosek ten jest przedwczesny” – twierdzi Manionak.

Tymczasem prezydent Białorusi postawił przed rządem  zadanie zmniejszenia zadłużenia o połowę  do 2025 r. – do poziomu 20% PKB. Trzeba dodać , że w 2019 r. PKB Białorusi wzrósł jedynie o 1,2%. 1 kwietnia 2020 r. dług państwowy Białorusi wyniósł 20,6 mld dolarów amerykańskich, w tym 7,925 miliarda dolarów, czyli 47,6% zadłużenia zagranicznego stanowią  tzw. „dwustronne” pożyczki  z Rosji.

„Jeśli warunki pożyczki na budowę BiełAES nie zostaną zmienione, ich spłata będzie bardzo trudna, jeżeli nie niemożliwa ” – czytamy. – „Niechęć Kremla do dalszego bezinteresownego wspierania białoruskiej gospodarki jest wyraźna. Wskazują na to także przedłużające się negocjacje w sprawie renegocjacji warunków kredytowania  budowy elektrowni jądrowej w Ostrowcu”.

Wcześniej Rosja przyznała Mińskowi pożyczkę na budowę BiełAES w wysokości 10 mld dolarów. „Ale teraz już wiadomo, że realizacja tego projektu będzie kosztować  mniej (m.in dlatego, że wcześniej Mińsk nalegał na rozliczenie kredytu w rosyjskich rublach). Według szacunków rosyjskiego generalnego wykonawcy BiełAES – Atomstrojeksport – koszt BiełAES nie przekroczy 6 miliardów dolarów” – pisze ekspertka.

Zgodnie z obecną, nadal obowiązującą umową, spłata pożyczki na budowę BelNPP powinna rozpocząć się 6 miesięcy po oddaniu elektrowni do użytku, ale nie później niż 1 kwietnia 2021 r. Mińsk ma oddawać dług  w 30 równych ratach, co 6 miesięcy. Odsetki naliczane są od połowy kwoty w wysokości 5,23% rocznie, od pozostałej połowy – według stopy LIBOR dla depozytów 6-miesięcznych w dolarach amerykańskich, powiększonej o marżę 1,83. Białoruś będzie spłacać tę rosyjską pożyczkę przez  25 lat.

„Od dwóch lat oficjalny Mińsk dąży do renegocjacji warunków pożyczki na budowę białoruskiej elektrowni jądrowej, tłumacząc, że innym krajom  Rosatom zapewnia fundusze na budowę elektrowni jądrowych na korzystniejszych zasadach” – twierdzi Manionak.

Moskwa przez długi czas nie odpowiadała na prośby Mińska. Jak stwierdził wcześniej  były ambasador Rosji na Białorusi Michaił Babicz, strona rosyjska nie uważa renegocjacji  za konieczne, ale  „ostateczna decyzja może zostać podjęta, zanim elektrownia osiągnie ustalone parametry operacyjne, w oparciu o obiektywne warunki ekonomiczne”. Aby zmusić Moskwę  do zrewidowania umowy kredytowej , prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zagroził Rosatomowi pozwem, mówiąc, że z winy generalnego wykonawcy budowa BiełAES przesunęła  planowane terminy uruchomienia elektrowni.

„Eksperci oszacowali, że na renegocjacji warunków pożyczki  Białorusi może zyskać  600 mln dolarów. Dla porównania: według szacunków Ministerstwa Energetyki Białorusi integracja BelAES z systemem energetycznym kraju będzie kosztowała około 700 mln dolarów, które zresztą również pochodzą gł. z kredytów ” – konkluduje Manionak i dodaje: „Zużycie energii elektrycznej w nadchodzących latach na Białorusi znacząco nie wzrośnie, podczas gdy problem  spłaty wziętego na budowę elektrowni kredytu wyraźnie się zaostrza”.

Źródło: Nasza Niwa, Biełta, BiełaPAN, Salidarnaść, Biełaruski Partyzan

Opracowanie BIS — Biuletyn Informacyjny Studium

*

06.07.2020

Czego dalej spodziewać po kampanii prezydenckiej na Białorusi?

CKW Białorusi nie dopuściła do udziału w wyborach jednego z trzech głównych rywali Alaksandra Łukaszenki, byłego dyplomaty i byłego szefa High-Tech Parku Walerego Cepkałę. Były szef „Biełgazprompanku” Wiktar Babaryka, mimo że jest aresztowany z powodu zarzutów o nadużycia finansowe, kontynuuje wyścig wyborczy. „Deutsche Welle” zapytała o dalsze losy kampanii na Białorusi.

Analityk z Białoruskiego Instytutu Studiów Strategicznych Kaciaryna Szmatina uważa, że ta sytuacja wynika z dużego poparcia społecznego Babaryki:

— Gdyby jego podpisy nie zostały uznane, spowodowałoby nasiliłoby to społeczne protesty.  A  dla Cepkały ludzie nie wychodzą na ulice i nie zamierzają tego robić, więc władze zdecydowały, że można go usunąć z wyścigu już na tym etapie — wyjaśniła.

Według szefa Warszawskiego Centrum Analiz Politycznych i Prognoz Pawła Usaua oczekiwano, że główny cios zostanie zadany Wiktorowi Babaryce:

— Najwyraźniej władze postanowiły zdezorientować społeczeństwo, którego uwaga skupia się teraz na  Babaryce. Po usunięciu pierwszej flanki zmniejszają stopień napięcia i stwarzają złudzenie, że być może Babariko  zostanie zarejestrowany jako kandydat — twierdzi.

Ale politolog jest przekonany, że białoruskie władze nie są zainteresowane pozostawieniem znaczących przeciwników obecnego prezydenta  w  wyborczym wyścigu i w polityce w ogóle.

Potencjalnie — żona aresztowanego blogera Siarhieja Cichanouskiego, Swiatłana, mogłaby również zostać kandydatem na prezydenta, kilometrowe kolejki ustawiały się bowiem, żeby złożyć podpis na jej liście.

— Z powodu aresztowania Siarhieja, a Swiatłana mniej pojawia się publicznie, jej popularność spada. Co więcej, władze nacisnęły na prawie cały jej zespół, więc teraz nie stanowi zagrożenia — mówi Andrej Jahorau, dyrektor Centrum Transformacji Europejskiej.

Nazwiska tych, którzy mimo wszystko zostaną zarejestrowani jako kandydaci w wyborach, powinny zostać ogłoszone przez CKW jeszcze w lipcu. Teoretycznie konkurenci Łukaszenki  mogą być nadal usuwani z wyścigu wyborczego na etapie sprawdzania dokumentów przez CKW — na przykład, poprzez „źle napisane” deklaracje majątkowe.

Eksperci zgadzają się, że inni rywale — Anna Kanopackaja, Andrej Dźmitrijeu i Siarhiej Czereczeń — zostaną dopuszczeni do wyścigu o fotel prezydenta Białorusi.

— Sądząc z dotychczasowych działań na pewno pozostawią trzech „fałszywych” kontrkandydatów, aby zachować iluzję demokracji, chociaż nikt już w to  nie wierzy — mówi Paweł Usau.

Z kolei Szmatina zwraca uwagę, że przy liczeniu głosów nie należy oczekiwać niespodzianek od białoruskiej CKW.

— Każdy popularny kandydat zgodnie z tradycją wyborów na Białorusi otrzyma kilka procent, a głowa państwa odniesie eleganckie zwycięstwo. Widzieliśmy to już wcześniej i jest mało prawdopodobne, by teraz było inaczej — powiedziała Szmatina.

Źródło: Nasza Niwa, Biełta, BiełaPAN, Salidarnaść, Biełaruski Partyzan

Opracowanie BIS — Biuletyn Informacyjny Studium

03.07.2020

Białoruski politolog: Zachód będzie ostrożnie reagował na ekscesy w trakcie białoruskich wyborów

Wiele państw Zachodu, w tym UE i USA, zareagowały w ostatnich tygodniach na, nasilające się przed wyborami prezydenckimi, represje na Białorusi. Dyplomaci w większości  wyrażali zaniepokojenie i apelowali o uwolnienie więźniów politycznych.

Jaka może być reakcja Unii Europejskiej, jeśli władze w dalszym ciągu będą prześladować  przeciwników politycznych ? O to białoruska gazeta „Salidarnaść” zapytała politologa Walerego Karbalewicza.

— Myślę, że Zachód nie użyje szczególnych środków — uważa ekspert, chyba, że  represje na Białorusi staną się bardzo brutalne albo  ktoś zostanie zabity —  uważa Karbalewicz.

Politolog wyjaśnia to stanowisko Zachodu kilkoma przyczynami.

— Zachód zmierzał do normalizacji stosunków z Łukaszenką. Dla UE ważne jest utrzymanie stabilności na Białorusi: aby imigranci stamtąd nie uciekali, aby nie było kataklizmów i rewolucji. Ogólnie rzecz biorąc, aby nie doszło do sytuacji, w której musieliby interweniować. Łukaszenka zapewnia tę stabilność, a Unii jako całości to wystarcza  —  przekonuje Karbalewicz.

Drugim ważnym powodem jest zainteresowanie UE  zachowaniem przez Białoruś  suwerenności .

— Zagrożeniem dla niepodległości naszego kraju jest Rosja. Dziś Łukaszenka sprzeciwia się Federacji Rosyjskiej i, jak uważają Europejczycy, dość skutecznie chroni Białoruś przed rosyjskim niebezpieczeństwem. Dla Zachodu ważny jest również fakt, że Białoruś zachowała neutralność i nie poparła Rosji w konflikcie z Ukrainą.

—  Spójrzmy na problemy w USA i Europie —  pandemia, kryzys gospodarczy i mnóstwo różnych zagadnień. Brakuje im tylko bólu głowy związanego z losem białoruskiej demokracji. Dlatego uważam, że Zachód będzie bardzo ostrożny w reagowaniu na wydarzenia w naszym kraju. Oświadczenia, oczywiście, mogą być — ale dalej to raczej nie pójdzie — uważa Karbalewicz.

Źródło: Nasza Niwa, Biełta, BiełaPAN, Salidarnaść, Biełaruski Partyzan

Opracowanie BIS — Biuletyn Informacyjny Studium

 

Szczegóły

Start:
3 lipca @ 08:00
Koniec:
30 września @ 17:00
Wydarzenie kategoria:
Wydarzenie Tagi:
, ,