Obóz “Orzeł Biały IV”

29-10-19 Promocja 0 comment

Program finansowany przez Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA


Dzień 1

18.X.2019 r.

Szanowne koleżanki i koledzy, drodzy internauci, sympatycy SEW UW i studentów pracujących w Ostrogu przy wyrębie lasu na cmentarzu polskim przy pomniku Bohaterów Wojny 1920 roku. Zaczęło się  już wszystko 18 października rano przed SEW UW gdy dyrektor Jan Malicki pożegnał czwartą grupę studentek i studentów wyjeżdżających do Ostroga.

Tego jeszcze nigdy nie było. Na apel pułkownika  Tadeusza Krząstka odpowiedzieli studenci ze Studiów Wschodnich SEW UW, stypendyści Programu dla Młodych Naukowców. Prawdziwa Wieża Babel. W grupie odważnych orłów znalazła się zeszłoroczna gwardia. To Rafał, który-dogonił sam grupę już w Ostrogu, Łukasz- strażak i operator piły, dziewczyna z Kurpiów- samego Kadzidła, Anka słynna rębajło z Brodów pracująca siekierą w borze jak zmiotką w chacie , Karol-Wielki prawdziwy goliat, który sam pcha drzewa i targa ciężkie kloce, Tomasz-leśnik z zawodu, teraz bardzo przydatny, Karol mniejszy niezastąpiony przy leśnym ognisku oraz Kornel szalejący z piłą w leśnym gąszczu reż w Brodach..

Mamy też koleżanki i kolegów z; Armenii- Harud, Azerbejdżanu-Lela, Rosji-Aleksij, Ukrainy -Diana. Miło, że zechcieli z nami pojechać i pracować  w trudnych warunkach na cmentarzu. Tym razem za kierownica błękitnego IVECO siedzi Jarosław z Ostrołęki, doświadczony kierowca, który objechał całą Europę, ważne , że zna Ukrainę.

Dzień pierwszy to trudna droga, jechaliśmy z małymi przerwami ponad 14 godzin. Po drodze była tradycyjnie już,, Bida” i pyszna  zupa węgierska, tęga micha, którą z trudnością każdy pokonał. Nowy IVECO na 23 osoby – mieliśmy bardzo wysoki  komfort jazdy. Jest zdecydowanie wygodniejszy na taka daleką trasę   od ,,Sprintera”. To zasługa szefa firmy Pana Darka. Całą droga to nieustanne dyskusje i muzyka. Było wiele radości, że mogliśmy się spotkać w takiej wielonarodowej studenckiej grupie. Bardzo szybko się zżyliśmy, pułkownik nie chciał wierzyć, że  tak szybko w sposób naturalny zjednał się zespół. Powtarzał kilka razy- pamiętajcie , że zespół to ,, jeden za wszystkich i wszyscy za jednego”, tę dewizę  wyniósł z wojska. W Dęblinie nastąpiło dopakowanie narzędzi. Dzielna siostra pułkownika Teresa –Małgorzata zakupiła i przywiozła nam nawet młot- 5kg, ciężkie stalowe kliny i kilka jeszcze niezbędnych do pracy w lesie narzędzi. W Kauflandzie dokupiliśmy 18 wielkich butli z wodą mineralną, pomidory i ogórki, trochę jeszcze innego dobra na stoiskach spożywczych i odżywczych. Wszystko to już sie bardzo przydało podczas jazdy i w nocy gdy robiliśmy koleżeńską kolację.

Niestety pomimo, że mieliśmy pisma polecające z naszego Konsulatu Generalnego w Łucku na odprawy graniczne po stronie polskiej i ukraińskiej musieliśmy swoje odstać bo nie było żadnej pracy, celniczki reagowały nerwowo, wręcz opryskliwie i pułkownik szukał innych wariantów przyspieszenia odprawy i trzeba przyznać, ze w miarę szybko  je znalazł. Granica, te cholerne odprawy to największa porażka Unii Europejskiej i także Polski bo nie mogą wypracować od kilkunastu już lat sprawnego modelu wspólnych , międzynarodowych odpraw granicznych. Jak może normalnie jechać kierowca tira i osobowego busa gdy stoi po kilkanaście czy kila godzin na granicy, to wszystko to jest prawdziwy koszmar.

W drodze pułkownik przedstawił ciekawe informacje o historii regionu lubelskiego, bitwie o Wisłę w 1944r., pod Maciejowicami w 1794r., o historii Stężycy, Dęblina, Gołębia, Puław. Szybko okazało się, że bus to też sala wykładowa i wcale nie gorzej można prowadzić zajęcia. Do Ostroga dojechaliśmy bardzo późno, mocno zmęczeni ale też i zadowoleni. Pułkownik zarządził szybko kolację. Każdy wiedział co ma robić bo już w busie między Warszawą a Dęblinem odbyła się odprawa, nastąpił podział zadań funkcyjnych. Wyznaczony został ,, szef sztabu” i ,, główny kwatermistrz”, sanitariuszka,  ,, szef łączności”, zastępca ,, do spraw technicznych i piły”.

Kolacja była przygotowana szybko według ,, sprawdzonych wzorów poligonowo- wojskowych”- nowe doświadczenie dla studentów. Jemy wszystko co na stole, wszyscy muszą się dostosować do specjalności kulinarnych, które serwuje dwóch Karoli. Po północy rozpoczęła się,, cisza nocna”, może nie tak dosłownie było cicho w domku, w którym spali studenci ale pułkownik autentycznie poszedł spać z naszym kierowcą. Ostróg w nocy pogrążony jest w absolutnej ciszy. My śpimy w pięknym miejscu przy samej Akademii Ostrogskiej, koło stadionu studenckiego, w domkach gościnnych akademii. Warunki  noclegowe dość dobre. Jutro mamy pierwszy dzień pracy na cmentarzu – jak mówił pułkownik Krząstek to tylko rozruch przed tygodniem tęgiej pracy z zawodowymi pilarzami. Wkrótce znowu napiszemy co robiliśmy. Dziękujemy Wszystkim Internautom, którzy będą śledzili nasze losy w Ostrogu, będą nam nie tylko kibicowali ale też dodawali otuchy, wspierali moralnie. Możecie do nas pisać jak w ubiegłych latach, pytać. Postaramy się odpisać, wyjaśnić co trzeba. Pozdrawiamy serdecznie nasze koleżanki i kolegów ze Studium Europy Wschodniej , naszych wykładowców. Do jutra.

Z kronikarskiego i moralnego obowiązku informujemy, że wyjazd studentów do Ostroga możliwy był dzięki dotacji Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA. Jest on głównym grantodawcą. Serdecznie za to dziękujemy.

Zespół INFO OBOZU ,, ORZEŁ BIAŁY IV”-OSTRÓG 2019

 

Dzień 2

19.X.2019 r.

Sobota była pierwszym dniem w Ostrogu. Przywitała nas rano gęsta mgła  gdy szliśmy na śniadanie do bufetu Akademii Ostrogskiej. Pułkownik mówił , że będzie za dwie godziny piękne słońce i dzień się zmieni diametralnie. Bufet był niestety zamknięty i odbiliśmy się od ściany. Zapomnieli, że będziemy. Pułkownik jednak zna dobrze Ostróg i za chwilę byliśmy na śniadaniu  w podziemiach pizzerni.

Już w drodze na cmentarz zaczęły się opowieści o historii hetmańskiego Ostroga i 19. Pułku Ułanów Wołyńskich. Pułkownik pokazał koszary pułku, ujeżdżalnię koni kawaleryjskich, domki gdzie mieszkała kadra. Dojechaliśmy naszym busem  pod pomnik żołnierzy z drugiej wojny światowej i dalej z narzędziami/ piłami, siekierami, nożycami, młotem, kosiarką/ ruszyliśmy polną drogą na polski cmentarz. Gdy znaleźliśmy się na przeciwległym wzgórzu ujrzeliśmy bardzo dużą przestrzeń już oczyszczoną z drzew, krzaków i pośrodku pola krzyż i pomnik. To było nasze miejsce pracy  na kilka dni.

Zaczęliśmy od pomnika Bohaterów Wojny 1920 Roku. Obejrzeliśmy pomnik i grób żołnierzy 14 Pułku Piechoty Wojska Polskiego poległych w bojach z konnicą S.Budionnego pod Ostrogiem latem 1920 roku. To ten pomnik do 2014 roku był całkowicie skryty w gąszczach ciernistych drzew i krzewów, całkowicie zapomniany i wymazany ze świadomości mieszkańców Ostroga.

Przy pomniku odbyła się prawdziwa ceremonia patriotyczna. Ośpiewaliśmy hymn Polski, postawiliśmy  na grobie bohaterów wojny 1920 roku zapalone znicze pamięci z szarfami SEW UW. Następnie odegrany został Sygnał Wojska Polskiego i pieśń ,, szara piechota”. Pułkownik Krząstek opowiedział dokładnie jak odnalazł pomnik i grób bohaterów, jak pracowali studenci SEW UW w latach poprzednich w ramach obozu ,, Orzeł Biały I i II”. Oprowadził studentów po cmentarzu i pokazał miejsca gdzie stały namioty studenckie, które pomniki  oraz płyty nagrobne  odkryli studenci i oczyścili. Pokazał krzyże postawione na znak pamięci przez studentów SEW UW. Było ich kilka, wszystkie z szarfami studium.

Praca rozpoczęła się od omówienia warunków bezpieczeństwa. Zostaliśmy podzieleni na grupy. Karol Mniejszy dostał zadanie przygotowania ogniska i gorących napoi. Pan Jarek poszedł z piłą  na wycinkę odrostów żeby przygotować front pracy dla pilarzy z Ostroga. Pracowały z nim wszystkie dziewczyny. Pozostali studenci zostali podzieleni na grupę szefa sztabu Rafała i Karola Wielkiego. Ich zadaniem była wycinka drzew i ciernistych krzewów po prawej stroni cmentarza. Pułkownik postanowił, że  będziemy pracowali po prawej stronie drogi cmentarnej aż wytniemy wszystkie drzewa i krzaki. Bardzo ciężka praca. Kolce przebijały grube gumowe podeszwy, skórzane rękawice. Sterty suchego drzewostanu zaczęły płonąć w kilku miejscach.. Dym przykrył cmentarz. Około godz. 11.00 wyszło piękne słońce. Temperatura jak  w lecie -24 stopnie. Trzeba się było rozebrać  do koszulek z krótkimi rękawami.  Ciągle z krzaków wyłaniał się nowy nagrobek, pomnik czy skryty pod bujną roślinnością dobrze zachowany grobowiec. Niestety każdy miał wybitą dziurę. Robotnik, który z nami pracował mówił, że po wojnie cmentarni rabusie poszukiwali w grobowcach złotych zębów w szkieletach pochowanych ludzi.

Wkrótce okazało się, że utrzymanie leśnego ogniska jest nie lada sztuką. Karol Mniejszy musiał mocno się natrudzić żeby zagotować wodę, zaparzyć  herbatkę i kawę dla wszystkich koleżanek i kolegów. Każde picie kawy to okazja do pogawędki, wymiany informacji  na temat odnalezionych  nowych pamiątek cmentarnych. To co udało się już odsłonić z krzaków i ziemi wskazuje, że był to bardzo duży i piękny cmentarz polski. Kornel, który zapuścił się głęboko w gąszcz odnalazł duży stojący,  betonowy krzyż. Jak się okazało stał on na bardzo głębokim grobowcu skrytym pod ziemią i zaroślami. Widoczny był tylko fragment wejścia do grobowca z wybitą dziurą.

Około godz. 16.00 mocno już zmęczeni wróciliśmy do akademii na obiad. Tym razem bufet nie zawiódł. Obiad był smaczny a obsługa uzgodniła  z pułkownikiem co będziemy jedli  przez cały tydzień. Nasze życzenia: pielemieni, syrnyky, borszcz ukraiński, rybna juszka zostały wpisane do jadłospisu.. Wszyscy chcieli poznać smak kuchni ukraińskiej.

Wieczorem wspólnie robiliśmy wielkie zakupy na kolację. Cała grupa ją przyrządzała pod komendą głównego logistyka, czyli Karola Wielkiego, który  już kolejny raz bierze udział  w pracach na Ukrainie. Pułkownik podzielił niezawodnie zadania. Gwardia  i orły sprawdzają się w każdym calu.

 O godz. 20.00 zasiedliśmy do wspólnego stołu bogato zastawionego. Kanapki, warzywa, wielka patelnia jajecznicy- prawdziwy hit kuchni oraz co nieco innych smakołyków , stanowiły meniu kolacyjne. Było wesoło. Prawdziwą duszą towarzystwa okazał się Harud. Sypał kawałami na lewo i prawo. Oczywiście przeważały o tematyce kaukaskiej. Dużo o poprzednich obozach w Ostrogu opowiadał pułkownik Krząstek.. Okazało się, że  jest z nimi związanych wiele anegdot, ciekawych historii godnych kronikarskiego pióra.. W naszym domku studenckim zadomowiliśmy się na dobre. Niedziela miała być tym dniem przeznaczonym dla nas, dla ducha  i tradycji. Pułkownik zapowiedział śniadanie na godz. 9.00 i i czas wolny do godz. 11.00. Póżniej przewidziany był objazd Ostroga, zwiedzanie zabytków w mieście oraz monasteru w Międzyrzeczu Ostrogskim. Rozmowy tym razem nie skończyły się przed północą. Trzeba było się nacieszyć i nagadać. Było wiele pierwszych , ciekawych wrażeń.

Uprzejmie informujemy internautów, że  prace na cmentarzu w Ostrogu prowadzimy dzięki grantowi przyznanemu przez Narodowy  Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA,  za co jesteśmy wdzięczni.

Zespół   INFO

Zdjęcia wykonali; Maciej Grabiec i Tadeusz Krzastek

Dzień 3

20.X.2019 r.

Niedziela zmieniła bieg wydarzeń. Pułkownik rano polecił odstawić na bok siekiery i piły. Nadszedł czas na spacer po Ostrogu – mieście o wiekowych tradycjach, bogatym w pamiątki wielu kultur i narodów..

Ostróg to gród rodowy sławnych książąt Ostrogskich. Sławę rodu  pisał szablą na wielu bitewnych polach książę Konstanty Iwanowycz Ostrogski – Hetman Wielki Litewski, pogromca Moskwy w bitwie pod Orszą w 1514 roku.

Już przy bramie wjazdowej do Akademii Ostrogskiej zobaczyliśmy jego portrety oraz replikę obrazu „Bitwa pod Orszą”, którego oryginał znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Najcenniejszą pamiątką historii Ostroga jest zamek Ostrogskich, Zasławskich, Wiśniowieckich i Sanguszków, Jabłonowskich i Dubieńskich.

Konstrukcja zamku budzi wielki podziw. Wszystkich nas urzekła piękna, okrągła baszta z renesansową , wspaniale zdobioną attyką. W czworokątnej, narożnej baszcie wciętej głęboko w wysoką skarpę zamkową po przeciwnej stronie znajduje się muzeum Ostroga, założone w 1915 r. Zwiedziliśmy salę dolną z licznymi pamiątkami z czasów prahistorycznych, epoki kamienia, brązu i żelaza. Świadczą one o bogatej historii miasta, jak i całego Wołynia. Przy plastycznym stole – makiecie średniowiecznego Ostroga pułkownik Krząstek omówił jego system murów obronnych, wskazał dokładnie, gdzie są do dziś ulokowane  baszta Łucka i Tatarska, Uniwersytet Narodowy- Akademia Ostrogska. Dział wojenny jest bogaty w ekspozycję uzbrojenia – miecze, szable, kolczugi. Cenną pamiątką jest piękna buława hetmańska i buzdygan, pochodzące z XVII wieku.

Trzecie piętro baszty-muzeum  stanowi galeria portretów książąt Ostrogskich. Wskazując je, pułkownik opowiedział historię życia Konstantego Ostrogskiego, jego syna Eljasza i Beaty Kościeleckiej, ich córki, Halszki, wydanej za mąż dwukrotnie, wbrew swej woli. Szczególna uwagę zwrócił na fakt, że nie ma w zamku odniesienia do Wielkiego Hetmana Litewskiego, Jana Karola Chodkiewicza, pogromcy Turków spod Chocimia w 1621 roku. Żoną hetmana była Anna, pani na zamku w Ostrogu. Dlatego też ciało męża przywiozła z Chocimia i pochowała w kościele farnym.  W roku 1648, gdy wybuchło powstanie kozackie Chmielnickiego, trumna hetmana została przeniesiona do kościoła Jezuitów i ukryta w podziemiach. Jej późniejszy los do dziś pozostaje nieznany.

Następnie udaliśmy się do działu  ikon, w którym znajdują się nie tylko cenne ikony, rzeźby sakralne, ale również inne symbole liturgiczne, zdobione złotem i drogimi kamieniami. W ostatniej części, w galerii obrazów, uwagę zwrócił piękny portret Marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława Małachowskiego, króla Augusta III oraz cenne rzeźby z białego marmuru, będące świadectwem kunsztu i światowej sławy rzeźbiarza Tomasza Oskara Sosnowskiego. Był on mieszkańcem powiatu Ostrogskiego. Jego dzieła zdobią do czasów współczesnych najsłynniejsze muzea w Paryżu, Berlinie, Rzymie, Londynie i wielu  innych ważnych, europejskich centrach kultury

Zwiedziliśmy także kościół polski pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ta  wiekowa wspaniała  barokowa świątyni jest na trwale wpisana nie tylko w Historię Ostroga ale także Wołynia. Na początku  doszło do zabawnego wydarzenia. Pułkownik Krząstek rozmawiał z po ukraińsku  z księdzem, który miał za kilka minut odprawiać mszę świętą. Ustalili co możemy robić w świątyni  do tego czasu. Gdy ksiądz odszedł pułkownik zaczął opowiadać o tablicach pamiątkowych poświęconych bohaterskiemu obrońcy Ostroga w 1944 roku  księdzu Kaszubie, ostatniemu burmistrzowi Ostroga por.rez . Stanisławowi Ludwikowi Żurakowskiemu  i rzeźbiarzowi Tomaszowi Oskarowi Sosnowskiemu. Wtedy ksiądz podszedł do naszej grupy , uśmiechnął się i powiedział: muszę się od pana wiele rzeczy nauczyć bo jestem tu od niedawna i zapytał – skąd  jesteście. Okazało się , że ksiądz proboszcz Waldemar Szlachta jest z Zakopanego, wcześniej pełnił posługę przez 16 lat w Korcu, niedaleko Ostroga. Tak to Polak  z Polakiem porozmawiali sobie po ukraińsku. Okazało się jednak, że obaj ,, mundurowi” znaleźli wspólny język błyskawicznie. To pasja do historii i tradycji była wspólną płaszczyzną do dyskusji. Ksiądz proboszcz Waldemar zapowiedział przyjazd do nas na cmentarz żeby zobaczyć jak pracujemy, jak ten cmentarz teraz wygląda. Było naprawdę wiele radości z tego spotkania.

Pułkownik opowiedział dzieje kościoła, historie misji księdza Witolda Kowalówa, który od 1992 roku był proboszczem w Ostrogu i wydawał ,, Wołanie z Wołynia”. Opowiedział historię księżnej Anny Pauliny Jabłonowskiej współzałożycielki Konfederacji Barskiej- pierwszego zbrojnego powstania przeciw Rosji w latach 1768-1772. To jej trumnę w czasach  ZSRR w nocy z kościoła wyniósł dyrektor muzeum z robotnikami i potajemnie zakopali w nieznanym miejscu. Zaprzały bolszewik nie chciał nawet na łożu śmierci ujawnić gdzie zakopali trumnę. Prosiła go oto trzy raz mająca głęboki szacunek do historii i tradycji dyrektor Muzeum Ostrogskiej Akademii dr Anastazja Heleniuk.

Przed kościołem  ks. W.Kowalów założył aleję dębów. Trzy dęby i trzy kamienie z tablicami upamiętniają ponad 30 oficerów i podoficerów z 19.Pulku Ułanów Wołyńskich  oraz batalionu KOP ,, Ostróg’ zamordowanych w Katyniu w 1940 roku. Przed pomnikami trzy  międzynarodowe delegacje studentów zapaliły znicze z szarfami SEW UW. Czwarty znicz postawiliśmy wewnątrz kościoła  na stoliku katyńskim. Wszędzie były znicze z szarfami SEW  postawione przez naszych kolegów nie tylko w 2019 roku ale znacznie wcześniej. Nikt ich nie ruszał chociaż już dawno przestały się palić.

 Godny szczególnego podkreślenia jest fakt , ze Ostróg  wpisany jest w historie  Orderu Wojennego Virtuti Militari. Omawiając dzieje Ostrogskiego zamku  pułkownik Krząstek przypomniał, że w 1792 roku po bitwie pod Zieleńcami naczelny wódz Armii Koronnej książę Józef Poniatowski założył pod zamkiem obóz wojenny. W tym obozie otrzymał książę od króla Stanisława Augusta  Poniatowskiego list i pierwszych 30 Krzyży Orderu Wojennego Virtuti Militari. W obozie pod Ostrogiem książę wręczył te medale najdzielniejszym z dzielnych na polu walki. Jak pisał do króla zabrakło mu krzyży żeby nagrodzić wszystkich okrytych żołnierską chwałą  Jednym z uhonorowanych tym zaszczytnym orderem był gen. Tadeusz  Kościuszko .Niestety nikt tego faktu z miejscowych przewodników nie zna albo  świadomie nie chce znać i o nim wspominać. A przecież to taka piękna historia, która wspaniale wzbogaca dzieje miasta Ostroga.

Byliśmy również w cerkwi zamkowej Odrodzenia Pańskiego z XVI wieku.. Po 1897 roku została ona odbudowana w stylu bizantyjsko-rosyjskim. Mimo tego, że wewnątrz odbywała się służba boża, zostaliśmy wpuszczeni i otrzymaliśmy pozwolenie na robienie zdjęć.

Postanowiliśmy również odwiedzić kolejną świątynię – synagogę z XVI wieku, jedną  najstarszych świątyń żydowskich na Wołyniu. Ostrogska gmina żydowska była jedną z 4 gmin żydowskich w tym regionie, mająca przedstawicielstwo w Sejmie Żydów Korony. Świątynia ta  aktualnie jest w trakcie procesu renowacji. Jak zauważył płk Krząstek, w ciągu ostatnich trzech lat zrobiono dużo na rzecz ratowania tego wiekowego zabytku. Pułkownik wspomniał również, że w swoich zbiorach posiada fotografię Pierwszego Marszałka Rzeczypospolitej, Józefa Piłsudskiego, wykonaną w 1924 roku, gdy przed budynkiem witał go rabin. Tuż przy synagodze mieszkał słynny rabin, Marszu. Gmina żydowska w Ostrogu była bardzo liczna i bogata. Przed rokiem 1939 Żydzi stanowili 55% mieszkańców miasta (należy podkreślić, że wówczas Polaków było około 15,7%).

Na życzenie studentów pułkownik Krząstek zaprowadził nas na cmentarz żydowski. Spoczywają na nim słynni uczeni: arcyrabin Dawid Szmulowicz i rabin Samuel Eidels. Z relacji opiekunki cmentarza wynikało, że w czasach sowieckich był on mocno zniszczony. Mimo widocznych gołym okiem licznych aktów barbarzyństwa, zachowało się wiele cennych macew, przepięknie i bogato zdobionych. Stele zdobią sceny mityczne z dziejów Izraela, misterna żydowska ornamentyka. Na jednej z macew – wyjątkowo pięknie rzeźbionej, była również inskrypcja w języku polskim- na grobie doktora Oskara Taksera. Musiał być ważną osobistością w Ostrogskiej społeczności żydowskiej. Na niej, zgodnie z tradycją żydowską, położyliśmy kamień z szarfą SEW. Pomysł podsunął nasz kolega, Jose, który najlepiej z całej naszej grupy zna historie i tradycje narodu żydowskiego, potrafi nawet czytać wykute inskrypcje. Cmentarz jest wspaniałą księgą pamięci, historii społeczności żydowskiej Ostroga. Żal tylko, że nie ma żadnego albumu z fotografiami tych pięknych Macew. Nikt nie pomyślał dotąd, że należy wydać  takie dzieło dla potomnych.

Pięć godzin spędziliśmy na nieustannym marszu. Zobaczyliśmy jeszcze piękną bramę Łucką z renesansową attyką, w której mieści się Muzeum Książki. Są w nim arcydzieła pochodzące ze starej drukarni Ostrogskiej. Do najciekawszych eksponatów należy wydana w 1581 roku słynna „Biblia Ostrogska”, wyceniona na 1 milion dolarów amerykańskich. Była to pierwsza tego typu publikacja w języku cerkiewnosłowiańskim.

Niestety, nie starczyło nam czasu na przejście ulicą Tatarską w celu odszukania starego cmentarza tatarskiego. Pułkownik Krząstek odwiedził go latem, gdy był wykładowcą na Letniej Szkole w Akademii Ostrogskiej. W drodze powrotnej opowiedział nam tylko dzieje Tatarów w Ostrogu. Ich historia zaczęła się w momencie, w którym książę Konstanty Ostrogski rozbił czambuły tatarskie w bitwach pod Słuckiem  i Wiśniowcem. Wziętych do niewoli osiedlił w Ostrogu, na tzw. Przedmieściu Zarwańskim (obecnie znajduje się tam ulica Tatarska). Wielu ich przodków służyło później w szeregach pułków armii koronnej i Wojska Polskiego po 1918 roku. Z relacji pułkownika wynikało, że w odległym od centrum miasta miejscu na zarośniętym krzewami wzgórzu  znajduje się zaledwie kilka tatarskich nagrobków. W Ostrogu jeszcze przed drugą wojną światową była liczna społeczność ukraińska. Żyli też Rosjanie, Czesi, Niemcy i jak już wspomniano Polacy.

Kończąc dzień  odwiedziliśmy w pobliskim Międzyrzeczu Ostrogskim  monaster męski . Zabytkowy  zamek – monaster historią sięga czasów XIV wieku. Murowany zamek zbudowali Książęta Ostrogscy Wasyl i Iwan w XV wieku. Wysokie na 5-8 metrów mury obronne zwieńczono piękną renesansową attyką.  Zamek ma cztery baszty obronne. W 1606 roku książę Janusz Ostrogski  obok zamkowej cerkwi  zbudował swój dwór. Zamek był na przedpolach Ostroga i kilka krotnie odpierał ataki czambułów tatarskich, kozaków. Cerkiew zamkowa – od wieków monaster jest pod wezwaniem Św. Trójcy. Znajdują się w niej cenne ikony ufundowane przez wybitnych przedstawicieli hetmańskiego rodu Ostrogskich. Monaster  był także świątynią jezuitów. Po powstaniu styczniowym  został ukazem carskim przekazany wyznawcom prawosławia. Jest jedną z najwspanialszych świątyń prawosławia na Wołyniu. Warto było go zobaczyć. Wielkie wrażenie robią szczególnie złote ikony, złoty ikonostas w nawie środkowej. Cała świątynia tonie w złocie. Monaster podlega pod  Patriarchat Moskiewski.

Cały dzień wystarczył jedynie na krótki i szybki spacer. Okazało się, że Ostróg, choć obecnie jest niewielkim miastem, ma wielkie, wielowiekowe tradycje, historię, zabytki kilku narodów i religii. Warto było tu przyjechać, by je wszystkie zobaczyć, wykonać własną dokumentację fotograficzną. Nasza podróż po Ostrogu to niezwykle cenny wykład z historii, diametralnie inny, niż w salach wykładowych. Żeby zrozumieć sens wielokulturowości regionu trzeba przyjechać do takiego miasta właśnie jak Ostróg i chociaż trochę po nim  po spacerować z dobrym przewodnikiem, tak  jak  my dzisiaj. Już wiemy, że tu wrócimy sami i wielu pójdzie jeszcze raz szlakiem naszego przewodnika, który biega po zakamarkach Ostroga jak po rodzinnym Dęblinie.

W naszej podróży po Ostrogu towarzyszyła nam ekipa telewizyjna z Redakcji ,, Kuriera Galicyjskiego”, która realizować będzie jutro program  z prac  na cmentarzu polskim.. To pierwsze zainteresowanie mediów tej rangi nasza pracą.

Jeszcze raz pragniemy podkreślić, że cały program  odtwarzania polskiego cmentarza w Ostrogu realizowany jest w ramach grantu przyznanego przez Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA.

Zespół INFO

Zdjęcia: Maciej Grabiec i Tadeusz Krząstek

Dzień 4

20.X.2019 r.

W poniedziałek  gdy przyjechaliśmy na śniadanie przed  akademią  pułkownik spotkał  wicerektora Szewczuka i dziekana  Lebiediuka. Wkrótce  dołączył do tej trójki rektor akademii prof. Pasicznyk. Wywiązała się rozmowa o naszym obozie. Pułkownik z żalem stwierdził, że ukraińscy  studenci  z SEW  mimo apeli nie poparli tej szlachetnej inicjatywy i tylko jedna Diana z Programu dla Młodych Naukowców przyjechała żeby pracować w tym międzynarodowym gronie. Uznał to za wyjątkowy egoizm i kompletny brak zrozumienia sensu pracy, którą wykonujemy wspólnie. Stwierdził, że nie można obozu nazwać polsko-ukraińską  płaszczyzną współpracy.- pojednania poprzez pracę na bratnich mogiłach. Reakcja rektora  prof. Pasicznyka  była natychmiastowa. Jednoznacznie stwierdził, że na pewno będą z nami pracowali studenci z Akademii Ostrogskiej. Zgodnie z jego zapowiedzią mieli do nas dołączyć  wkrótce. My po tym serdecznym spotkaniu pojechaliśmy na cmentarz.

Bohdan i Stepan nie zawiedli. Nasi  zawodowi pilarze zjawili się ze Sthilami i od razu przystąpili do dzieła. Pułkownik postanowił całym frontem prowadzić wycinkę po prawej stronie cmentarza gdzie był znacznie grubszy i gęściejszy drzewostan. Całą grupę podzielił na trzy części. Z panem Jarkiem miały pracować Diana, Leyla i Anna. Drugi zespól z Karolem Wielkim miał współpracować z pilarzem Bohdanem i kolejny z Rafałem na czele miał ściągać pnie i gałęzie spiłowane przez Stepana. Był jeszcze pomocnik pilarzy Iwan oraz dwa samochody z przyczepkami do wywozu ściętych , grubych pni drzew. Oczywiście Karol Mniejszy został przy kuchni i miał  przyrządzić kawę i herbatę , tym razem  ,, oficerską”, taką jak lubi kierownik obozu- zapewniamy prawdziwa pychotka i mocno broni przed przeziębieniem. Część koleżanek i kolegów poznała smak tych gorących napoi już wcześniej w Ostrogu i podczas prac na cmentarzu w Brodach.

Posuwaliśmy się bardzo szybko. Kornel znalazł w gąszczu krzaków dotąd niewidoczny duży szary pomnik w kształcie krzyża a pod nim grobowiec głęboki na 3. metry. Aż trudno uwierzyć, że takie stały przez dziesięciolecia na tym historycznym cmentarzu  bezpiecznie. Gęstwina ciernistych krzewów je ocaliła od zagłady. Telewizja z ,, Kuriera Galicyjskiego” nagrywała nieustannie program. Rejestrowała jak ciężko pracujemy, nowo odkryte  pomniki i grobowce. Udzielaliśmy wywiadów. Każdy starał się uzasadnić dlaczego tu przyjechał i dlaczego  ciężko pracuje na tym cmentarzu. Mówili koledzy z Rosji, Azerbejdżanu i  oczywiście Polacy. Pułkownik Krząstek opowiedział jak odnalazł w 2014 roku ten cmentarz i pomnik Bohaterów  Wojny 1920 roku. Mówił także o pracach studentów w 2017 i 2018 roku w warunkach surowej już zimy. Pokazał gdzie stał słynny błękitny namiot- kochany domek studentów , który tak dzielnie chronił ich  przed śniegiem i deszczem. Radość była wielka gdy na cmentarz przyszła niespodziewanie słynna Saba- pies Pułkownika, który towarzyszył studentom w grudniu 2017 roku. Dzielna Saba odnalazła nas znowu i jeszcze przyprowadziła dużego wilkowatego towarzysza, który głośno poszczekiwał na każdą zbliżającą się do nas osobę. .

Po południu pożegnaliśmy się z telewizją- odjechali do Lwowa. Szkoda, ze tak byli z nami krótko ale wiele zrobili. Audycje telewizyjne i artykuły miały się ukazać wkrótce na łamach  i w  programie  ,,Kuriera Galicyjskiego”. N a obiad  wracaliśmy mocno zmęczeni. Upał- było około 24 stopnie powyżej zera, praca zrobiły swoje. Wypiliśmy aż 6. butli sześciolitrowych wody mineralnej. To absolutny rekord. Każdy marzył tylko żeby szybko zjeść obiad, wziąć  prysznic i zalec na kanapie pod ciepłą kołdrą. W duchu liczyliśmy na wsparcie ze strony studentów z Akademii Ostrogskiej.

Jeszcze raz pragniemy podkreślić, że program prac na ostrogskim cmentarzu realizujemy dzięki grantowi przyznanemu przez Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego POLONICA.

Zespół INFO

Zdjęcia wykonali; Maciej Grabiec, Anna Kamińska i Tadeusz Krząstek.

Dzień 5

21.X.2019 r.